niedziela, 20 października 2013

Memorial Garden



Jesień. 

Raj dla zmysłów - nauka percepcji.

Niedzielny spacer po Memorial Garden był ostatnim dzwonkiem, by upamiętnić, piękną angielską jesień. Zanim spadł ulewny deszcz, rozkoszowałam się niewyobrażalna ilością barw i kształtów. Wsłuchiwałam się w śpiew ptaków, szelest liści i podmuch łagodnego wiatru. Kocham ten stan obcowania z naturą, kiedy nie liczy się zupełnie nić, poza tym, co widzę przez obiektyw aparatu. 
 Zdjęcia jesieni są jak stary człowiek, na którego pomarszczonej skórze, widać upływający czas. Pożółkłe liście z wolna zwijające swe brzegi-przygotowujące się do snu. Kasztany, żołędzie i szyszki dawno opadłe z drzew, kurczą się i szarzeją czekając na swoją kolej. 
Jesień to czas, spokojnego, nieuchronnego przemijania, to poezja, którą warto się napajać każdego roku, a jej cudowne barwy powoli wprowadzać do własnego życia...


niedziela, 6 października 2013

Maroko | IV | Essaouira



Dziś przenoszę Was do słynnego, portowego miasta Essaouira.Cechą charakterystyczną tego miasta jest błękitno-biała zabudowa, która uwodzi swoim nieodpartym urokiem wszystkich, którzy pragną je bliżej poznać. Co prawda nie jest to Chewchaouen
w którym nasycenie bieli i błękitu jest nieporównywalne z żadnym innym miastem (jedyne co przychodzi mi na myśl to Santorini ), niemniej nie ustępuje swym pięknem innym marokańskim miastom.

Niezliczona ilość sklepików, restauracji i krętych uliczek, cudowny port i piękna zabudowa-to jedno z tych miejsc, które trzeba zobaczyć będąc w krainie zachodzącego słońca...



Targ rybny czyli wizytówka Essaouiry. 
Nigdy w życiu nie widziałam tylu rodzajów ryb i owoców morza jednocześnie. Tłumy przepychających się między sobą ludzi, ponad 40 C żarówka  i smród patroszonych ryb-iście wybuchowa mieszanka! Błękitne łodzie na równie błękitnej wodzie bujały się spokojnie w rytm gwaru ludzkich głosów i pisku wszechobecnych mew. Widok tego niezwykłego miejsca ,wyzwalał we mnie dziwny spokój i nieodpartą chęć hipnotycznej obserwacji. Wszystko co widziałam, czułam i słyszałam absorbowałam niczym wysuszona ziemia krople rześkiej wody.
 Pomyślała sobie: "przecież takie miejsca już nie istnieją?!"- a jednak!


Jest to kolejny dowód na to, jak urokliwe i pełne kontrastów jest Maroko.
Pamiętam (było to jakieś 14 lat temu), kiedy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia z Maroko w którymś z numerów magazynu National Geographic. To był przełomowy moment, bo to właśnie wtedy poczułam, że  jest to miejsce, które muszę zobaczyć na własne oczy! Początkowo nie wierzyłam w to wszystko, co widziałam na fotografiach. Kobiety odziane w hidżab wędrujące po zalanych kolorami medinach. Zjawiskowe malowidła ścienne w królewskich pałacach. Pomarańczowe miasto, błękitne łodzie i majestatyczne góry (zbyt wiele wspaniałości jak na jeden kraj). Teraz już wiem,że takie miejsca istnieją, że są autentyczne!
Jeśli kiedykolwiek nosiliście się z zamiarem odwiedzenia Maroko, a z jakiegoś powodu nie mogliście tam być - nie wahajcie się po raz kolejny! Obiecuję Wam, że już w momencie wyjścia z samolotu, w pierwszym podmuchu wiatru, poczujecie magię, a to co będzie Wam dane zobaczyć później pozostanie w Was do samego końca...