wtorek, 21 stycznia 2014

Maroko | V | Agadir



Po bardzo długiej nieobecności, zapraszam Was na ostatnią już relację z malowniczego Maroko.
Agadir położony jest nad Oceanem Atlantyckim. Daleki od miejsc tych z baśni tysiąca i jednej nocy, jest bez wątpienia mekką marokańskiej turystyki. Po licznych trzęsieniach ziemi miasto zostało zmodernizowane, przez co utraciło swoistą iskrę typowego, muzułmańskiego orientu. Mimo wszystko, nie brak mu ciekawych, malowniczych miejsc, nęcących wygłodniałych turystów. Jednym z nich jest bardzo szeroka, pokryta żółtawym piaskiem plaża-bezkonkurencyjna wizytówka Agadiru.Skąpana w plasku afrykańskiego słońca, wygląda niesłychanie efektownie, zachęcając do błogiego nicnierobienia.Zaraz za nią, rozciąga się długa promenada- ulubienica zarówno turystów jak i tubylców. Najpiękniej prezentuje się o zachodzie słońca, kiedy jego gasnące promienie, muskają ją pomarańczowym światłem...
Jest jeszcze jedno miejsce w Agadirze, które mimowolnie przykuwa największą uwagę. Góra Kazba, na której zboczu widnieją trzy słowa: Allah, Ojczyzna, Król. Podświetlone po zmroku wyglądają pięknie,przypominając tym samym, co dla każdego muzułmanina jest najważniejsze (lub przynajmniej być powinno). Agadir to również miasto zamożnych marokańczyków, tudzież przyjezdnych, których wille i apartamenty piętrzą się u podnóża Kazby.Miasto dość skomercjalizowane, idące z duchem czasu wkupuje się w łaski tych bardziej wybrednych turystów dla których woda i piasek to, to czego oczekują od wymarzonych wakacji...


A na sam koniec dwa słodziaki :D


I dobrnęliśmy do końca...

Maroko to kraj fascynujący, przepełniony magią i tajemnicą. Jeśli kręci Was orient, w pełnym znaczeniu tego słowa ,to jest to miejsce dla Was!
Skrajne ubóstwo i radość życia. Cudowne pałace, okraszone misternymi malowidłami i ulice pełne piętrzących się śmieci. Błękit oceanu i potęga gór. Maroko to kraj pełen kontrastów i skrajności, które wzajemnie się uzupełniają tworząc iście bajkowa scenerie.
Polecam!


niedziela, 20 października 2013

Memorial Garden



Jesień. 

Raj dla zmysłów - nauka percepcji.

Niedzielny spacer po Memorial Garden był ostatnim dzwonkiem, by upamiętnić, piękną angielską jesień. Zanim spadł ulewny deszcz, rozkoszowałam się niewyobrażalna ilością barw i kształtów. Wsłuchiwałam się w śpiew ptaków, szelest liści i podmuch łagodnego wiatru. Kocham ten stan obcowania z naturą, kiedy nie liczy się zupełnie nić, poza tym, co widzę przez obiektyw aparatu. 
 Zdjęcia jesieni są jak stary człowiek, na którego pomarszczonej skórze, widać upływający czas. Pożółkłe liście z wolna zwijające swe brzegi-przygotowujące się do snu. Kasztany, żołędzie i szyszki dawno opadłe z drzew, kurczą się i szarzeją czekając na swoją kolej. 
Jesień to czas, spokojnego, nieuchronnego przemijania, to poezja, którą warto się napajać każdego roku, a jej cudowne barwy powoli wprowadzać do własnego życia...


niedziela, 6 października 2013

Maroko | IV | Essaouira



Dziś przenoszę Was do słynnego, portowego miasta Essaouira.Cechą charakterystyczną tego miasta jest błękitno-biała zabudowa, która uwodzi swoim nieodpartym urokiem wszystkich, którzy pragną je bliżej poznać. Co prawda nie jest to Chewchaouen
w którym nasycenie bieli i błękitu jest nieporównywalne z żadnym innym miastem (jedyne co przychodzi mi na myśl to Santorini ), niemniej nie ustępuje swym pięknem innym marokańskim miastom.

Niezliczona ilość sklepików, restauracji i krętych uliczek, cudowny port i piękna zabudowa-to jedno z tych miejsc, które trzeba zobaczyć będąc w krainie zachodzącego słońca...



Targ rybny czyli wizytówka Essaouiry. 
Nigdy w życiu nie widziałam tylu rodzajów ryb i owoców morza jednocześnie. Tłumy przepychających się między sobą ludzi, ponad 40 C żarówka  i smród patroszonych ryb-iście wybuchowa mieszanka! Błękitne łodzie na równie błękitnej wodzie bujały się spokojnie w rytm gwaru ludzkich głosów i pisku wszechobecnych mew. Widok tego niezwykłego miejsca ,wyzwalał we mnie dziwny spokój i nieodpartą chęć hipnotycznej obserwacji. Wszystko co widziałam, czułam i słyszałam absorbowałam niczym wysuszona ziemia krople rześkiej wody.
 Pomyślała sobie: "przecież takie miejsca już nie istnieją?!"- a jednak!


Jest to kolejny dowód na to, jak urokliwe i pełne kontrastów jest Maroko.
Pamiętam (było to jakieś 14 lat temu), kiedy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia z Maroko w którymś z numerów magazynu National Geographic. To był przełomowy moment, bo to właśnie wtedy poczułam, że  jest to miejsce, które muszę zobaczyć na własne oczy! Początkowo nie wierzyłam w to wszystko, co widziałam na fotografiach. Kobiety odziane w hidżab wędrujące po zalanych kolorami medinach. Zjawiskowe malowidła ścienne w królewskich pałacach. Pomarańczowe miasto, błękitne łodzie i majestatyczne góry (zbyt wiele wspaniałości jak na jeden kraj). Teraz już wiem,że takie miejsca istnieją, że są autentyczne!
Jeśli kiedykolwiek nosiliście się z zamiarem odwiedzenia Maroko, a z jakiegoś powodu nie mogliście tam być - nie wahajcie się po raz kolejny! Obiecuję Wam, że już w momencie wyjścia z samolotu, w pierwszym podmuchu wiatru, poczujecie magię, a to co będzie Wam dane zobaczyć później pozostanie w Was do samego końca...

niedziela, 29 września 2013

Autumn is coming | Sesja | I


 Nastała jesień.

Pora roku obfitująca w paletę barw, której na próżno szukać wśród trzech pozostałych...
Marzyłam o nostalgii w otoczeniu barwnych drzew a wśród nich, skąpanej w promieniach zachodzącego słońca rudowłosej modelce. Padło na Paulinę. 

Miałyśmy tylko godzinę na zrealizowanie naszego planu. Była godzina 17:30, był aparat i niewyczyszczona w nim karta pamięci. Pozostawię to bez komentarza.

To był mój debiut. Nie spodziewałam się, że praca z modelką przyniesie mi tyle satysfakcji, radości, natchnienia i stresu. To uczucie kiedy odpowiada się za każdy kadr, za ujęcie tej wyjątkowej chwili tkwiącej w jednej sekundzie-bezcenne!

Nie znam zasad robienia świetnych zdjęć. Bawię się migawką, przysłoną, czułością. Parametry są ogromnie ważne i często decydują o końcowym efekcie technicznej jakości zdjęcia, jednak to emocje grają pierwsze skrzypce! Ich w żaden sposób nie da się zaprogramować. Zdjęcie pozbawione iskry jest po prostu martwe. 

To "coś" jest, lub tego nie ma, ot cała moja fotograficzna ideologia :)